To po prostu koniec nudnych, statycznych paczek SCORM, które traktowaliśmy jak cyfrowe szafy na dokumenty. Nowoczesny e-learning to żywy ekosystem, który przestał przeszkadzać, a zaczął realnie napędzać biznes. Koniec z „oczywistymi” treściami i teorią bez powiązania z pracą – to w 2026 roku po prostu nie przejdzie.
Stare modele e-learningu — co przestało działać?
Przez lata wpadliśmy w pułapkę myślenia, że szkolenie to produkt, który oddaje się „pod klucz”. Tak samo wygląda to w branży szkoleń otwartych. Sporo trenerów i widzi dziś e-learning jako pasywny dochód, w formacie Evergreen. Często optymalizacja procesu tworzenia szkoleń dążyła do wypracowania powtarzalnych modułów. Dziś te stare modele e-learningu po prostu krwawią. Dlaczego? Ponieważ opierały się na liniowości w świecie, który jest chaotyczny i szybki.
Co dziś nie działa w e-learningu?
Kurs jako produkt, a nie proces:
Traktowanie e-learningu jako jednorazowego eventu. I nie mam na myśli, powtórz ten sam webinar 4 razy, bo za pierwszym nie prowadził do rozwiązania. Dziś naprawdę nie ma miejsca na amatorską edukację – to znaczy internet wszystko przyjmie, ale klientów na to nie będzie. Dlatego projektowanie szkoleń przestaje być hobbystycznym, dorywczym zadaniem a wymaga umiejętności merytorycznego układania procesów zmiany.
LMS jako cyfrowe cmentarzysko:
Tradycyjne systemy stały się bibliotekami treści, do których nikt nie zagląda z własnej woli. I to ze względu na formę, długie szkolenia z prezentacją w tle są passe. Brak interakcji, przełożenia na konkretne działanie – zabija tę formę. Patrząc na platformy MOOC typu Coursera, Udemy widzimy odpływ, ale to wyłącznie przed przypływem zmian.
Upadek modelu ADDIE:
Model na którym opierają się Learning Designerzy jest archaizmem. Dlaczego? To podejście działo w czasach gdy technologia był na poziomie adaptacji do LMSów. Kiedy to projektowanie kompleksowych programów edukacyjnych trwało bardzo długo. Za długo! Dziś zanim skończysz fazę analizy i projektowania, technologia zdąży się zmienić, a problem biznesowy eskaluje lub w najlepszym przypadku zniknie. Szkolenia są potrzebne tu i teraz. Dziś jest problem i jutro go rozwiązujemy – dzięki szkoleniom w e-learningu, idzie to systemowo i jest skalowalne. Dlatego jestem za tym aby iść w microlearnieng. A tu, do projektowania doświadczeń kursanta, nie wystarczy technologiczny dryg. Trzeba śmigać w modele dydaktyczne, bo o tym ciut zapomnieliśmy podążając za fantazją, że AI wszystko ogarnie.
Dziś wyścig wygrywasz merytorycznym projektowaniem pod cel edukacyjny a nie pod “zaangażowanie’ w kierunku: kliknij tu, a teraz szybko kliknij tam. Bo to nie jest zaangażowanie 🙂 Dziś edukacja to runmageddon z przeszkodami, gdzie liczy się technika bo żaden błąd nie jest wybaczony.
Niskie zaangażowanie to nie wina „leniwych pracowników”. To wina projektowania treści w oderwaniu od kontekstu zawodowego. Ludzki mózg w 2026 będzie jeszcze bardziej bombardowany bodźcami – jeśli Twoje szkolenie nie daje wartości w pierwszych 10 sekundach, przegrywasz z powiadomieniem na Teams.
Czego oczekują dziś organizacje od e-learningu w biznesie?
Dzisiejszy e-learning w biznesie musi dostarczać dowodów na zmianę zachowania. Zarządy nie pytają już: „ilu ludzi ukończyło kurs?”, ale „o ile skrócił się czas onboardingu?” lub „jak wzrosła sprzedaż dzięki nowym kompetencjom?”. Jako liderzy L&D mamy szansę przestać być „kosztem”, a stać się „inwestycją”.
Wiem, że jako jednoosobowy dział szkoleń i rozwoju ciężko złapać czas na strategię, ale to najwyższy czas. Warto zwrócić oczy zarządów na konieczność zmiany podejścia do rozwoju. Bez systemowej organizacji procesów uczenia się, nie będzie łatwiej w zarządzaniu zasobami. Świat idzie zbyt szybko – aby działy szkoleń stały w miejscu. W którą stronę iść?
- Learning in the flow of work: Uczymy się w trakcie pracy. Wiedza musi być pod ręką – wewnątrz komunikatorów, a nie na slajdach schowanych za trzema hasłami systemu.
- CaseStudy i tylko case study z miejsca pracy. Zanim zatrudnisz trenera z zewnątrz zadbaj o to. Inaczej szkolenie to opowiadanie bajek.
- Mierzalny wpływ na wyniki: Liczy się analityka behawioralna – czy pracownik faktycznie zmienił sposób działania w systemie, czy tylko zaznaczył „A” w teście.
Trendy e-learningu 2026, które zmieniają projektowanie szkoleń
Jeśli Twoja strategia nie uwzględnia poniższych punktów, prawdopodobnie budujesz muzeum, a nie nowoczesną organizację uczącą się. Jako pasjonatka i profesjonalistka w branży widzę w tych zmianach ogromną szansę na uczłowieczenie technologii, w której cieniu żyliśmy w ubiegłym roku.
- Microlearning zamiast „kobył”: Krótkie formy e-learningowe (pigułki wiedzy do 3 minut) mają wyższą retencję wiedzy niż długie wykłady. Choć wskaźnik tej retencji jest jeszcze niestabilny ponieważ trend na szkolenia w stylu short jeszcze nie wszedł pełna parą i ich jakość jest do dopracowania. Niestety dziś, te dane nam 3 minuty, często budujemy jak łopatologiczny komunikat “z grubsza”. Bez wiedzy merytorycznej o planowaniu procesów edukacji, to strzelanie kulą w płot.
- AI w e-learningu i personalizacja: W 2026 roku każda ścieżka uczenia się jest adaptacyjna. AI rozpoznaje lukę kompetencyjną pracownika i podsuwa mu tylko to, czego nie wie.
Wymaga to badania kompetencji w zespołach, prowadzenia systematycznego monitoringu. Ale taki system jest do zbudowania i to wcale nie jest trudne. Jeśli wiesz jak nazywać kompetencje i jednoczenie wiesz jak układać do tego cele edukacyjne, wszystko będzie śmigać. AI to nie tylko pisanie scenariuszy i scenek.
- Od blended learningu do Learning Experience: Mieszamy formaty – krótki webinar, sesja VR – np symulacja na stanowisku przy linii montażowej, mentoring jeden-na-jeden i CaseStudie zrobione w Notebook LM do analizy na Slacku. To buduje systemowo doświadczenie (Learning Experience Platform), a nie tylko suchą bazę danych.
- Powrót do klasyki: czyli metodyka nauczania dorosłych w jednym placu. Learnig Designer nie zbuduje zespołu szkoleń… Ale z trenerem wewnętrznym, który zna bolączki organizacji od podszewki to już inna jakość. Tylko należy odważyć się uwolnić trochę czasu trenerom – bo robota strategiczna sama się nie zrobi 😉
Jak przekształcić stare kursy e-learningowe w nowoczesne formy?
Masz setki godzin starych nagrań i prezentacji? Nie wyrzucaj ich. Zrób inteligentny recykling. Nie musisz budować wszystkiego od zera, nadaj nową formę treściom.
- Atomizacja: Rozbij godzinny wykład na 10 konkretnych modułów microlearningowych. Dla wielu oznacza to prawdziwy test z budowania treści szkoleniowych – ponieważ często z godziny gadania, wykrawa się jednego, dwa “shorty”
- Case Study zamiast teorii: Usuń definicje. Wstaw pracownika w środek problemu biznesowego. Daj zadanie do rozwiązania. Niech podejmuje decyzje i ponosi ich wirtualne konsekwencje.
- Kontekstualizacja: Dodaj do starych treści świeży komentarz wideo od lidera zespołu, który wyjaśni, jak ta wiedza przekłada się na dzisiejsze cele firmy.
Nowoczesne platformy e-learningowe dla biznesu — co wybrać?
W 2026 wybór między LMS a LXP to fałszywa alternatywa. Potrzebujesz systemu, który łączy rygor raportowania – kto, co, kiedy (LMS) z elastycznością Netflixa – jak, dlaczego, a co jeśli..(LXP). System szkoleń 2026 musi być „niewidzialny” – zintegrowany z ekosystemem pracy, dostępny pod ręką zarówno po to aby sięgać po wiedzę jaki i ją budować.
Czy musisz działać na Moodlach? – nie sądzę. Możesz edukację budować na tym co masz.
Moje wskazówki przy wyborze platformy i budowaniu systemu:
- Zbuduj system w działającym już środowisku w organizacji: Google Classroom, czy Microsoft Teams+Share Point i zaciągnij do roboty AI
- Wymagaj integracji z narzędziami takimi jak Teams, Slack czy systemy CRM.
- Rozwijaj system w oparciu systemy zintegrowane z AI.
- Szukaj silnika rekomendacyjnego opartego na algorytmach AI
- Nie skorzystasz z powyższego w pełni, jeśli nie masz własnej baz wiedzy. Tym są np.: procedury czy działowe know-how.
- Postaw na User Generated Content – pozwól pracownikom tworzyć własne „tipy” i udostępniać je innym.
Rola edukatora w nowym modelu
Z perspektywu moich wieloletnich doświadczeń widzę, że rola trenera wewnętrznego przeszła ewolucję. Nie jesteś już „dostarczycielem wiedzy”. Jesteś architektem doświadczeń. Działy L&D mają ostatni dzwonek aby dokonać zmian w podejściu do uczenia ludzi. Mam wrażenie, że ostatnie dwa lata bawiliśmy się z technologią AI, dziś jest ona naszą codzienną piaskownicą. Jej potencjał ukazuje również brutalne braki w systemach zarządzania kompetencjami, czy kapitałem ludzkim. Jeśli przez ostatni rok uczyłeś się promptować, to teraz trzeba odrobić lekcje praktyczną. Żadne AI, realnie nie uporządkuje spraw kompetencji. Tu trzeba rozmawiać z ludźmi, obserwować ich w pracy. Jeśli dalej nie masz określonych zadań stanowiskowych i pod to zrobionej tabeli kompetencji w zespole, to AI nie pomoże Ci, tak jak mogłoby.
Przyszłość e-learningu to wdrażanie realnej zmiany, a nie odtwarzanie webinarów.
E-learning w 2026 to mniej kursów, a więcej realnej zmiany kompetencji. Przyszłość należy do firm, które zrozumieją, że nauka nie jest przerwą w pracy, ale jej integralną częścią. A czas poświęcony na rozwój jest czasem zaoszczędzonym na błędach, lub na zatrudnianiu nowych osób w poszukiwaniu brakujących kompetencji. Nowoczesny e-learning jest przezroczysty – jest tak dobrze dopasowany do rytmu dnia, że pracownik nawet nie zauważa, kiedy się uczy. Ale jest też podręczny – pozwala wyjmować z niego i tak samo wkładać. To wymaga także zmian w podejściu do uczenia się, gdzie szkolenie przestaje być karą za błąd a staje się szansą na skrócenie czasu, obniżenie frustracji, obniżenie kosztów i w końcu podniesieniem zysków. Ale z tego mają korzystać nie tylko zarządu ale także sami pracownicy.
Chcesz sprawdzić, czy Twoje obecne szkolenia przetrwają próbę czasu? Mogę pomóc Ci przeprowadzić audyt Twoich zasobów i zaprojektować strategię transformacji w stronę nowoczesnego Learning Experience. Co Ty na to?


