Zdobądź 93% DOFINANSOWANIA na nasze szkolenia – Więcej informacji

Kiedy podczas Twojego szkolenia wszystko „powinno” działać, a jednak coś nie daje Ci spokoju…

superwizja

Młodzi stażem trenerzy często myślą, że receptą na sukces jest perfekcyjny scenariusz. Ci bardziej doświadczeni wiedzą już, że plan to tylko połowa sukcesu, ale i oni wpadają w pułapkę. To ten moment, gdy merytoryka jest bez zarzutu, ćwiczenia są dobrane podręcznikowo, a Ty mimo to czujesz pod skórą, że proces stoi w miejscu lub nawet coś go hamuje. Coś nie „klika”, dynamika siada, a Twoja pewność siebie zaczyna pękać, choć obiektywnie nie potrafisz wskazać błędu. I nie wiesz dlaczego tak się dzieje… Jeśli zdarza Ci się częściej niż raz lub dwa czuć, że nie masz pomysłu na to, jak pchnąć ten rozwój u uczestników.. warto rozważyć superwizję trenerską.

Nie dlatego, że czegoś nie wiesz, ale dlatego, że jako trener jesteś zbyt blisko procesu, jesteś osobiście przywiązany do koncepcji, którą sam projektujesz i kreujesz na sali, by widzieć martwe punkty oczami uczestnika.

Superwizja to nie jest „kontrola jakości” ani egzamin na bycie dobrym trenerem. To nie proces podważania, ale składania w całość układanki, kiedy zostają Ci na stole kawałki, które nie wiesz skąd się wzięły lub które gdzieś spadły. W superwizji dopuszczasz do głosu profesjonalistę, który doskonale rozumie tajemne procesy uczenia się ludzi, ale kto nie jest zaangażowany emocjonalnie w Twoją relację z grupą i może zobaczyć to, co Ty pomijasz.

Gdzie szukamy przyczyn, gdy nie wiemy, co szwankuje?

Jako superwizor nie oceniam Twojej osobowości, talentu czy nawet wiedzy. Prześwietlam warstwy Twojej pracy, idąc od tego, co najbardziej konkretne, aż po niuanse ukryte pod powierzchnią grupy.

Pierwsza warstwa to Metodyczna rama szkolenia. Jeśli proces się rwie, “wyrzuca” uczestników z zaangażowania, najczęściej szukam dziur w samym projekcie. Patrzę na to, jak zaplanowane są przejścia między modułami, czy cele operacyjne faktycznie wynikają z badania potrzeb i czy metody, których używasz, realnie wspierają transfer wiedzy. Braki w metodyce to najczęstsza przyczyna „rozpływania” się szkolenia. Bywa, że nawet złapiesz falę i ciśniesz z nadzieją, że przepchniesz to na charyzmie … i choć uczestnicy odpadli, Ty dalej dobrze się bawisz, wierząc we własny sukces. Dobra wiadomość jest taka, że dziury w metodyce najłatwiej załatać, wystarczy skorygować konstrukcję, zajrzeć do fundamentów, czyli potrzeb, potem celów i zmienić metody, by całość odzyskała stabilność.

Druga warstwa to Sposób komunikacji. Tutaj nie wystarczy Twoja opowieść, czy deklaracja – muszę zobaczyć, posłuchać jak pracujesz. Analizuję Twoje instrukcje: czy są klarowne, czy budują bezpieczeństwo, jak podajesz ćwiczenia i w jaki sposób domykasz ich ewaluację. Często to właśnie tutaj, w drobnych błędach komunikacyjnych gubi się zaangażowanie grupy. Jesli ewaluacją on-going jest pytanie “Czy wszyscy rozumieją?” to wiedz, że zamiast zyskać informację zwrotną, tracisz na uwadze uczestników… Dlaczego? Pomyśl o tym, jaki trzeba mieć charakter, aby przyznać się publicznie do tego, że nie rozumiesz… – trzeba być sigmą. A do tego – jeśli już wyjdzie, że jednak nie rozumiesz, a temat czy sposób komunikacji trenera jest enigmatyczny – deklaracja, że jakiś uczestnik “nie rozumie” przysparza wszystkim w grupie cierpienia, ponieważ trener odtwarza te same słowa raz jeszcze… – ale to mój czarny humor. Nie musi być aż tak źle. Miałam na myśli, że słowa mają znaczenie, a czasem we własnym przyzwyczajeniu coś przegapiamy np budowę pytania, czy czas jego wygłoszenia. 

Trzecia warstwa: najbardziej subtelna – Dynamika i proces grupy. Zarządzanie procesem to nie logistyka, to reagowanie na to, co dzieje się między ludźmi. To to, co dostrzegasz między brwiami uczestników. Zresztą kiedyś przeczytałam u P. Druckera, że zarządzać można stodołą, a ludzi się prowadzi… I przyznam, że właśnie to prowadzenie jest najciekawszą częścią procesu transformacji uczestników. 

Kiedy analizuję dynamikę grupy, patrzę na Twoją relację z grupą, na moment wycofania, na ukryte konflikty i na to, jak na nie odpowiadasz. To są drobiazgi ukryte „pod skórą” grupy, które mają kluczowe znaczenie dla uczenia się. Bo uczenie się w grupie, czyli przechodzenie od nie wiem, nie potrafię do wiem i potrafię, wymaga warunków wsparcia i akceptacji. A prowadzić ludzi w ten sposób, nie czytając im w myślach wymaga szalonej uważności. 

Superwizja to nie poradnictwo, nie opiniowanie – to nauka na doświadczeniu.

Wielu doświadczonych trenerów po latach pracy ufa wyłącznie swojej intuicji. Mówią: „Czuję, że to zadziała”. Ale w superwizji nie chodzi o to, czy „im” by zadziałało. Chodzi o to, czy Ty dostaniesz wsparcie skrojone pod Twoje aktualne kompetencje i możliwości. Zatem wsparcie doświadczonego kolegi po fachu może nie być pomocne. Jeśli u boku masz mistrza treningu sprzedaży, co jaką masz pewność, że dobrze Ci doradzi w prowadzeniu szkoleń z motywacji? Wybitny lekarz wspomaga się wynikami badań diagnostycznych, a nie ufa doświadczeniu i intuicji. 

Podobnie, jak w rzetelnym coachingu czy psychoterapii, w edukacji dorosłych opieramy się na konkretnych kanonach i nauce. Nie na opiniach i osobistych interpretacjach. Wiemy, co działa w określonych warunkach, bo nauka bada to doświadczalnie i zbiera w opasłych opracowaniach. Zatem nie szukaj profesjonalnego wsparcia u osób, które nie wyjaśnią Ci praktycznego procesu grupowego na modelu teoretycznym. I jeśli usłyszysz… “jak jestem trenerem praktykiem, a nie teoretykiem”… to zastanów się dwa razy. Ponieważ większośc teorii o świecie została zbudowana w oparciu o obrazy z praktyki. Na tym polega profesjonalizm superwizora – to nie tylko doświadczenie i umiejętności, ale też zdolność do rzetelnego wyjaśnienia sytuacji czy procesów uczenia się nauką. Mądry superwizor nie „wciśnie” Ci swojej opinii ani autorskiej recepty na sukces. Zamiast tego wyjaśni Ci mechanizmy, których używasz, zauważy, co może Tobą powodować w danej sytuacji i wskaże kilka alternatywnych dróg.

Nie zostajesz z tym sam

Ostateczna decyzja, którą ścieżkę wybierzesz i co przetestujesz jako pierwsze, zawsze należy do Ciebie. Ale ten kolejny krok w rozwoju robisz już z pełną świadomością, a nie po omacku. Superwizja zdejmuje z Ciebie ciężar bycia nieomylnym i daje Ci narzędzia, byś mógł wrócić na salę z odzyskaną pewnością siebie.

Jestem superwizorem i właśnie w taki sposób pracuję. Moim zadaniem jest pomóc Ci zobaczyć to, czego nie widać zza trenerskiego pulpitu, i przełożyć to na konkretne usprawnienia w Twoim warsztacie. Jeśli czujesz, że Twój proces szkoleniowy potrzebuje zewnętrznego „lustra”, zapraszam Cię do kontaktu. Razem znajdziemy te drobne korekty, które przywrócą Twoim szkoleniom merytoryczny i relacyjny rytm.

Uczysz dorosłych? Zacznij używać sprawdzonych modeli - nie testuj na sobie! Wszystko czego potrzebujesz, aby budować swoją markę eksperta/i opartą o merytoryczną wartość, jest tutaj, w jednym miejscu

Również może Cię zainteresować: