Zdobądź 93% DOFINANSOWANIA na nasze szkolenia – Więcej informacji

Szkolenia gotowe? Dlaczego czekanie na „moment gotowości” to ślepy zaułek?

Siedziałam ostatnio z Magdą, która od roku próbuje wystartować ze swoim pierwszymI autorskimI warsztatami. Poza tym, że ma doświadczenie w pracy z ludźmi –  rozwiązywała w polu bitwy nie jeden problem. Pełni funkcje kierownicze, ma ogromną wiedzę merytoryczną i empiryczną, ukończone prestiżowe szkolenia i… właśnie zapisała się na kolejne studia podyplomowe! …bo doszła do wniosku, że musi się jeszcze uczyć o psychologii wpływu „Jeszcze tylko ten jeden dyplom i będę gotowa” – obiecała sobie, że to już ostatni. Dla mnie to znak, że Magda ma blokadę i lęk przed działaniem, a każdy zdobyty dyplom jest kompensacją tej odwagi.

Patrzyłam na nią i widziałam siebie sprzed lat kiedy to projektowałam szkolenia miesiącami, nie pozwalając sobie na przekonanie, że jestem gotowa.

Ileż to razy, wstawałam rano z nową wizją programu czy nowym pomysłem na ćwiczenie. Stan, w którym ciągłe poprawianie prezentacji, zmiany w koncepcji, przestają być rozwojem, a stają się przewlekłą wymówką, żeby nie wiać się z prawdziwą robota za bary. Ten daszek perfekcji, chroni nie tylko przed porażką, ale także przed wyjściem do ludzi. Bo dopóki projektujesz szkolenie w zaciszu domu, wszystko jest idealne. Nie ma trudnych pytań, nikt nie ziewa, nikt nie zgłasza obiekcji. A papier przyjmie wszystko. 

Problem w tym, że w edukacji dorosłych teoria bez praktyki jest martwa i jakby to powiedział David Kolb – bezużyteczna.  Możesz przeczytać wszystko co ludzie nauki wydali naświat ale gotowości aby wyjść do ludzi nie zbudujesz przy biurku. W sumie to możesz nigdy nie poczuć gotowości. 

Odpuść idealne szkolenie, zrób miejsce na doświadczenie uczestników. 

Jako początkujący trenerzy, trenerki często wpadamy w pułapkę myślenia, że udane warsztaty to takie, które pójdą kropka w kropkę z naszym konspektem. Planujemy każdą minutę, cyzelujemy slajdy, przygotowujemy elaboraty. A potem wchodzimy na salę i okazuje się, że grupa potrzebuje czegoś zupełnie innego. Najgorzej jest, gdy plan jest tak szczelny, że nie ma już miejsc na spontaniczne i jakże ważne pytania od uczestników. 

Patrzę na uczestników i sukcesy skutecznych trenerów, trenerek i jednym z wniosków jest to, że ludzie nie przychodzą na szkolenie podziwiać Twojego perfekcjonizmu. Przychodzą po własne doświadczenie. Jeśli zapełnisz każdą sekundę swoją wiedzą i idealnie rozpisaną strukturą, nie zostawisz im przestrzeni na myślenie, błędy i wyciąganie wniosków. Dobre szkolenie bywa „brudne” – bywa chaotyczne, bo proces uczenia się dorosłych potrzebuje czasu na przetrawienie, a nie pogoni za programem. Ma też miejsca na “nieudane” kawałki. 

Działanie to jedyny sposób, żeby zweryfikować swoje wyobrażenia o tym jak to nasze “wiecznie planowane” szkolenie będzie wpływać na uczestników. I tak, na początku będziesz się bać. Ja też się bałam – pamiętam mój dziwny nawyk, ściskania nerwowo w ręku zestawu 4 mazaków – które z powodu ich znaczącej objętości ledwo chwytałam! Tak jakbym tym gestem chciała utrzymać wszystko pod kontrolą, tymczasem moje “wszystko” wymknęło się… 

Żeby lęk przed własnym szkoleniem oswoić, zamiast pisać kolejny scenariusz, po prostu zobacz, co najgorszego może się stać i jak sobie z tym poradzić.

Trzy szkoleniowe strachy… I jak z nich wyjść z twarzą?

1. Zegar tyka, a Ty nie zdążysz z obiecanym materiałem

Zostało pół godziny do końca, a Ty masz przed sobą jeszcze połowę prezentacji. Klasyka gatunku trenerskiego – nie jesteś pierwszy, nie bedziesz oststni. Zaczynasz mówić szybciej, pomijasz ćwiczenia, byle tylko „odhaczyć” slajdy. W rezultacie, grupa wychodzi zmęczona biegiem i z poczuciem przeładowania. Mózg odbiorcy nie koncentruje się lepiej, kiedy Ty powiesz więcej 🙂 

Zrób korektę na żywo: Powiedz ludziom wprost, jak wygląda sytuacja. „Słuchajcie, widzę, że dyskusja o barierach komunikacyjnych zajęła nam więcej czasu, bo była dla Was ważna. Mamy 30 minut. Możemy teraz prześlizgnąć się po pozostałych tematach albo skupić się na jednym konkretnym narzędziu, ale zrobić je porządnie. Co wybieracie?. Oddajesz im decyzyjność, a oni czują, że szkolenie jest dla nich, a nie dla Twojego świętego spokoju.

Wyrzuć teorię, daj esencję: Błyskawicznie przełącz slajdy. Daj jedno proste ćwiczenie lub narzędzie, które mogą wdrożyć jutro w pracy. Resztę teorii obiecaj podesłać w czytelnym skrypcie po szkoleniu.

2. Ktoś zadaje pytanie, a Ty nie znasz odpowiedzi

Uczestnik pyta o szczegółowe badania albo niszowy przepis prawny, o którym nie masz pojęcia. Czujesz, jak oblewa Cię zimny pot, bo przecież „trener powinien wiedzieć wszystko”. W czasach kiedy, żyjemy w zalewie informacji, sypanie paragrafami z rękawa nie nie jest już imponujące, ponieważ jeśli wyuczysz się czegoś na blachę, za chwilę może to się zmienić. Ważniejsze jest to, czy umiesz pokierować, gdzie szukać informacji. 

Postaw na szczerość: Nie ma nic gorszego niż lanie wody i udawanie eksperta od wszystkiego. Powiedz: „To bardzo trafne i szczegółowe pytanie. Nie chcę wprowadzać Pani/Pana w błąd, bo nie mam tych danych w głowie. Sprawdzę to podczas przerwy lub wieczorem i wrócę z konkretną odpowiedzią”. To buduje autorytet oparty na prawdzie, a nie na nieomylności.

Uruchom zasoby sali: Często na szkoleniach mamy praktyków, którzy zjedli zęby na danym temacie. Zapytaj: „To ciekawy wątek. Czy ktoś z Was mierzył się z tym u siebie w firmie? Jak to rozwiązaliście?”. Przekierowanie pytania do grupy to genialne narzędzie facylitacyjne.

3. Cisza na sali, czyli ćwiczenie „nie żre”

Wymyśliłaś zadanie, które w Twojej głowie wyglądało genialnie. Dajesz instrukcję, a na sali zapada głucha cisza. Ludzie patrzą na Ciebie zdezorientowani, nikt nie zaczyna pracować w podgrupach. 

Nazwij problem po imieniu: Nie brnij w to i nie udawaj, że jest super. Podejdź bliżej uczestników i zapytaj otwarcie: „Słuchajcie, widzę, że to ćwiczenie nie idzie. Gdzie utknęliśmy? Czy instrukcja była mało jasna, czy może nie widzicie sensu w tym zadaniu?”.

Oddaj im stery: Jeśli odpowiedzą, że temat jest dla nich niejasny lub mało przydatny, zmodyfikuj plan na bieżąco: „Ok, rozumiem. Naszym celem jest przećwiczenie feedbacku. W jakiej formie potrzebujecie to zrobić, żeby to miało dla Was wartość? Wolicie przeanalizować Wasze realne sytuacje z pracy w parach, czy zrobić szybką burzę mózgów tutaj, na forum?”

Pamiętam kiedy sama miałam w mojej głowie genialne ćwiczenie, które zazwyczaj zajmuje 30 min, aby je rozwikłać – tylko podsunęłam je grupie pracowników produkcji, którzy takie “ćwiczonka” zjadają na śniadanie. Po 10 minutach, było po wszystkim – do tego ich wprawa, mechaniczne wyuczenie działania w takich sytuacjach nie pozwalało im zauważyć czynników sukcesu. Więc, nawet po 18 latach szkoleń, coś może Cię zaskoczyć! Mnie zaskoczyła moja własna brawura. 

Przestań projektować, zacznij uczyć

Magda (bohaterka pierwszego akapitu)  we wrześniu zaczyna studia. Jednak tym razem pracujemy nad tym, aby teoria była fundamentem, a nie projektem na papierze. Nadal uważa, że musi się „lepiej przygotować”. Tym razem, ma kogoś, kto będzie z nią szedł w ten bój i nie pozwoli się schować za wiecznym “przygotowaniem”. 

Ciągłe planowanie daje złudne, bezpieczne poczucie kontroli, ale sala szkoleniowa to nie laboratorium. Tam jest dynamika, są żywi ludzie i nieprzewidywalne sytuacje. I to jest w tym zawodzie najwspanialsze. Do tego, praca z ludźmi w procesie zmiany, transformacji daje prawdziwego kopa i motywację do działania dla szkoleniowca. Dotyka wtedy tego co prawdziwe, opisane brutalnymi słowami uczestnika. Nie warto tego odsuwać od siebie, to adrenalina, która napędza. 

Jeśli czekasz na moment, w którym lęk zupełnie minie, a Ty poczujesz sto procent gotowości – odpuść sobie, ten moment nie nadejdzie. Idź na salę, zrób to szkolenie najlepiej, jak potrafisz na ten moment, pozwól sobie na potknięcie i zobacz, co się wydarzy. Dopiero wtedy, przez doświadczenie, zaczniesz stawać się prawdziwą trenerką/trenerem.

Jeśli chcesz mieć moje wsparcie w tym, daj znać. Tak długo siedzisz nad mapą, zamiast ruszać w teren, tak długo żyjesz fantazją na temat tej podróży. 

Uczysz dorosłych? Zacznij używać sprawdzonych modeli - nie testuj na sobie! Wszystko czego potrzebujesz, aby budować swoją markę eksperta/i opartą o merytoryczną wartość, jest tutaj, w jednym miejscu

Również może Cię zainteresować: